+ Śmierć Matki Julii Bakalarz więcej .:

+ Referentka misyjna - Przełożoną Generalną Zgromadzenia   więcej .:

+ Jubileusz Zgromadzenia więcej .:

+ Multimedia więcej .:


Nazywam się Maria Kijowska. Urodziłam się 16.01.1947 r. w Nozdrzcu woj. krośnieńskie. Do klasztoru wstąpiłam 16. 07.1960 r. czyli w setną rocznicę założenia Zgromadzenia Sióstr św. Dominika. W Polsce pracowałam jako organistka w parafiach: Inowrocław, Kraków, Kielce, Warszawa.

Powołanie misyjne odkryłam w Warszawie, dzięki s. Tadeuszy z którą pracowałam przez dwa lata. Ona ukazała mi piękno i wartość pracy misyjnej. Tak obudziła się tęsknota.

Do Kamerunu wyjechałam 04.07.1987 r. Tu podejmowałam pracę w różnych dziedzinach; w animacji kobiet, młodzieży i dzieci, częściowo w katechizacji, pomagałam siostrze pielęgniarce szczególnie na wioskach w szczepieniu kobiet i dzieci, w parafii w animacji śpiewu. Zajmowałam się także formacją młodych postulantek i nowicjuszek.

Piątego grudnia 1999 roku wróciłam do Ojczyzny. Aktualnie pracuję w Rzymie.

Tym, którzy odkrywają w sobie powołanie misyjne, radzę przygotować się konkretnie zawodowo i językowo, bo już tam nie ma wiele czasu na studiowanie języka, czy dokształcanie się w pracy. Ponadto wszystko trzeba mieć silną wiarę w Boga, która pozwoli i pomoże każdemu misjonarzowi przejść przez wszelkie bariery i trudności, których nie brakuje w pracy misyjnej. Niczego się nie bać. Życie na misjach jest szalenie trudne, ale radość wykonywania pracy misyjnej, choćby najprostszej pokonuje wszystko. W obliczu Boga nie jest ważne jaką pracę wykonujemy, wszystko zależy od intencji i miłości jaką wkładamy w to co robimy. Chciałabym zostawić dobrą radę, by na misje wyjeżdżać w młodym wieku - łatwiej jest się przystosować do odmiennej kultury i tego wszystkiego co niosą z sobą misje.

Misjonarz, który z różnych racji opuszcza pracę misyjną, nie przestaje ani na chwilę być misjonarzem. Modli się nieustannie za misje i tych, którym służył, z którymi się zżył w swojej pracy, myśli o nich często, jeśli ma możliwość to chętnie pomaga.

Formacja Kameruńczyków do życia zakonnego czy kapłańskiego nie jest ława. Trudności jest wiele. Główna przyczyna to, to że Kościół jest bardzo młody. Wiara katolicka trwa dopiero sto lat, nie ma głębokich korzeni. Jeszcze mało jest autonomicznych, rodzimych Zgromadzeń. W większości są to Zgromadzenia międzynarodowe. Trudność stanowi odmienność kultury i mentalności, stąd nasze europejskie myślenie jest dla nich niezrozumiałe, bo np. poligamia rodzin, to zjawisko powszechne w Afryce, a w Europie raczej nie znane. Następny problem, to "utrata" dziecka, kiedy wybiera ono drogę za Chrystusem. Rodzice spodziewają się wynagrodzenia za swoją stratę, gdyż ich dziecko nie będzie mogło nigdy zapewnić rodzinie pomocy materialnej.

Prawo płodności jest tak mocne w Afryce, że rezygnację z potomstwa uważa się za godną pożałowania. "Kobieta taka wchodzi w niebyt". Stąd wielka trudność jak wychowywać do dobrowolnej czystości. Wszystkim wybierającym się do posługi misyjnej w krajach pierwszej Ewangelizacji życzę żywej wiary, która się nie lęka żadnych przeszkód i potrafi zaufać Bogu jak nasz ojciec Abraham.

Siostra Dominika zmarła w lipcu 2009 roku w Krakowie.

Listy s. Dominiki z misji:

Ostatni list z misji (plik DOC)