+ Śmierć Matki Julii Bakalarz więcej .:

+ Referentka misyjna - Przełożoną Generalną Zgromadzenia   więcej .:

+ Jubileusz Zgromadzenia więcej .:

+ Multimedia więcej .:


Fragment listu Siostry Tadeuszu Frąckiewicz o śmierci Jana Pawła II można bez wątpienia nazwać ekumeniczną reakcją wyznawców islamu. Siostra pisze:

"Nasz Papież był kochany nie tylko przez Polaków. To widzieli i czuli wszyscy na całym świecie podczas dni ostatniej choroby i Jego śmierci. Była to osobowość tak krystaliczna i tak silna, ze chyba długo jeszcze nie będzie jemu podobnej. Mieszkam w Kamerunie, w centrum Afryki, gdzie według wyobrażeń wielu Polaków, nic sie nie dzieje i nikt nic nie wie. Koniec świata. Może jednak zostawmy refleksje na temat trudności i lokalizacji mojego miejsca pobytu. A wiec mieszkam od września 2004 r. w Kamerunie, na połnocy kraju, gdzie wiekszość ludności to muzułmanie.

I można się zapytać, co właściwie muzułmanie mają wspólnego z katolikami oprócz antagonizmów i różnic w spojrzeniu na Boga ? Zasadniczo dużo nas różni. A jednak w dniach żałoby po Papieżu, to najbardziej oni muzułmanie okazywali mi bliskość i współczucie .

Dlaczego ? Może dla tutejszych katolików to było normalne, że jest tak jak jest. Ktoś odszedł z naszej rodziny chrześcijańskiej - Ojciec odszedł - wiec ból zostaje jakby między nami i nie wyraża się go jakoś zewnętrznie. Przynajmniej nie tak widzialnie. Ludzie przyszli do kościoła, modlili się więcej niż normalnie i jakoś te żałosne dni przemijały. Bardziej spokojnie niż sobie wyobrażałam. Natomiast dla mnie te dni były znaczone szczególnie mocno przez współczucie muzułmanów. Nie wyobrażacie sobie ile dostałam telefonów od nich z wyrazami współczucia i ilu muzułmanów przyszło osobiście by mi złożyć kondolencje!

Pamiętam, jak byłam zdziwiona pierwszym telefonem. Kondolencje? Dla mnie? Ależ moja Siostro, to Twój brat! Jesteś Polką? Tak, ale… Nie ma ale. Papież to Wasz Papa a w dodatku On był Polakiem, a ty jesteś też Polką to twój starszy brat, wiec z podwójnej strony, ci składamy kondolencje! "Siostro, pomyślelismy o Tobie natychmiast, gdyśmy sie dowiedzieli o Jego śmierci…" Mówili z takim szacunkiem i miłością.

To było niesamowite! A wiec jako młodsza siostra Papieża znajdująca się w Afryce przyjmowałam wyrazy współczucia. Bierze się to mocno stąd, ze tutaj pojęcie rodziny jest bardzo szerokie i wystarczy należeć do tego samego plemienia, aby być bratem czy siostrą. Ja się czasami srożę na to i tłumaczę, że to nie jest ich brat, tylko członek ich plemienia, lub w najlepszym razie ich daleki kuzyn, ale to nic im nie mówi. Oni wiedzą swoje. Więc ta "młodsza siostra " Papieża, dzięki tym kondolencjom, poczuła się bardzo mocno poszkodowanym członkiem rodziny chrześcijańskiej po stracie Ojca ale i bardzo mocno także Polką! Nikt nie kwestionował autorytetu Papieża, Jego zasług i świętości, a ja byłam bardzo dumna, że należę do tego samego narodu, którego wielkim synem był Jan Paweł II.

- I co jeszcze niesamowitego? Ja, która byłam w centrum Afryki, brałam na żywo udział w bardzo wielu spotkaniach i manifestacjach organizowanych w Polsce z powodu śmierci Papieża, dzięki telewizji francuskiej, która na bieżąco transmitowała wszystko. Nigdy tak długo i tak pozytywnie nie słyszałam na temat Polski! Telewizja francuska przeszła samą siebie!

Od 7 lat (łącznie z moim pobytem we Francji), to co pamiętam z rożnych programów francuskich, to przeważnie złośliwość i szykany na Kościół Katolicki, nie mówiąc o wyolbrzymianiu drobnych wad ludzi Kościoła. I ta sama telewizja, wszystkie jej programy, na bieżąco, brały udział w wydarzeniach w Rzymie, czy w Polsce. Zmienialiśmy tylko programy, bo niektóre z nich obrały sobie komentatora, który nie znał się całkowicie na pojęciach kościelnych, wiec nie sposób było wytrzymać wielorakie gafy co bardzo wybijało z medytacji i rozmodlenia. Nawet w samym dniu pogrzebu. Wybraliśmy program, który wybrał sobie za komentatora jednego z arcybiskupów francuskich I naprawdę wspaniale komentował.

Rok temu, mogłam dorzucić do transportu kontenera biskupa Ozgi niektóre rzeczy i dzięki temu mamy w Domu Misjonarzy telewizor.

Ten telewizor ściągnął nam tłumy ludzi z którymi oglądaliśmy transmisje. Wśród nich było ponad 20 misjonarzy pochodzących z Włoch a którzy niedaleko mieli swoje spotkanie, były siostry z czterech Zgromadzeń, nasi pracownicy, znajomi i parafianie. Chociaż nas było tak dużo, było tak spokojnie cicho, modlitewnie, były łzy i ogromne wzruszenie….Było to tym ważniejsze, ze pochodziliśmy w tej rzeszy oglądających z różnych krajów.

Rozumiem, że Polacy się bardzo jednoczyli w tych dniach, ale gdy się jednoczą ludzie z tak równych kultur i państw pod egidą jednego człowieka, to bardzo wiele znaczy! Świadectwo nie wymagające komentarza!

Wiem, że w Polsce dni choroby i żałoby po stracie Papieża były mocno przeżywane. Dostałam dużo e-mail od różnych ludzi z Polski, którzy pisali pięknie, głęboko i wyznawali wiarę, jednak ja miałam własne i niepowtarzalne przeżycie tych dniach tu w Kamerunie.

Już jest nowy Papież, a kolejna księga z historią jednego życia została zamknięta.jakże pięknego życia!!!