WYBRAĆ DROGĘ

 

    Nie wyobrażam sobie innej drogi

     Powołanie jest wielką łaską i nie dla się tak do końca wypowiedzieć tego, co dzieje się w sercu człowieka, gdy Bóg przychodzi do niego z tym darem. Bożych tajemnic nie można ująć słowami. Chrystus dociera do człowieka przez różne sytuacje i doświadczenia. Coraz bardziej rozumiem, że droga do Pana Boga prowadzi poprzez ludzi. Każdego dnia dziękuję Chrystusowi za moją Rodzinę, za to, że mogłam wzrastać w religijnej atmosferze. Z radością wspominam chwile wspólnej modlitwy, niedzielną Eucharystię, w której razem uczestniczyliśmy, rozmowy o Bogu, o wierze. Rodzice dali mi prawdziwy wzór życia według przykazań. Z wdzięcznością myślę też o mojej Parafii, bo było to także dobre środowisko, w którym mogło wzrastać moje powołanie do Bożej służby.

     Pamiętam, pod koniec szkoły podstawowej, odczułam w swoim sercu, jakby ktoś mnie wołał, do czegoś zapraszał. Nie był to jednak taki zwyczajny, ludzki głos - to był głos samego Chrystusa. Ten głos i to pragnienie coraz bardziej nie dawało mi spokoju. Było to na tyle silne doświadczenie, że już wtedy zaczęłam myśleć o życiu zakonnym - zapragnęłam pójść do klasztoru, by poświęcić swoje życie Chrystusowi. Wówczas, w moim życiu coś się zmieniło. Inaczej zaczęła wyglądać moja modlitwa, inaczej patrzyłam na wiele spraw. Miałam potrzebę częstszego uczestniczenia we Mszy świętej. Zaczęłam jeździć na rekolekcje i nocne czuwania modlitewne, właśnie do klasztoru Sióstr Dominikanek.

     Gdy rozpoczęłam szkołę średnią, pragnienie pójścia za Chrystusem nie tylko nadal we mnie trwało, ale mogę powiedzieć, że było coraz silniejsze. Może to dziwne, ale będąc zaledwie w drugiej klasie liceum, jechałam na rekolekcje z myślą wstąpienia do klasztoru. Moi Rodzice nie mieli nic przeciwko temu bym jeździła na rekolekcje, ale o zamierzonej mojej decyzji nie wiedzieli nic. Po rekolekcjach poprosiłam o rozmowę z Matką Generalną. Otrzymałam zgodę, że mogę być włączona do wspólnoty postulatu-aspiratu. Mimo, iż miałam nadal powrócić do domu, by kontynuować szkołę, to jednak moje oddanie Chrystusowi już się rozpoczęło, a przyjeżdżając do klasztoru mogłam mieć już pewne przywileje, np. wchodzenia za klauzurę i podejmowania takiego rytmu życia, jak postulantki. W dzień Bożego Ciała zostałam przyjęta do postulatu-aspiratu. W moim sercu zapanowała ogromna radość i pokój.

     Powróciłam do szkoły. Czas mijał szybko. Teraz pragnęłam już tylko jednego: jak najszybciej ukończyć szkołę, by móc w pełni pójść za Chrystusem. Nie wiedziałam tylko, jak o tym wszystkim porozmawiać z Rodzicami. Coraz bliżej był dzień, w którym planowałam wyjechać na stałe do klasztoru. W moim sercu panowała radość, choć zdarzało się, że rodziły się również pytania: czy to jest na pewno ta droga, czy dobrze wybieram, zamierzając zostawić wszystko, opuścić rodzinę, przyjaciół? Jednak Chrystus zwyciężył. Pragnienie oddania się Jemu do dyspozycji było silniejsze. Dużo zawdzięczam też mojemu spowiednikowi, który bardzo mi pomógł na etapie decyzji.

     W końcu nadszedł czas, by o wszystkim powiedzieć rodzicom i rodzeństwu. Było to dwa dni przed maturą. Mamusia przyszła do mojego pokoju i zapytała: co ty dziecko chcesz robić w życiu? Wtedy, po chwili milczenia powiedziałam o wszystkim. Moja Mama milczała, a z jej oczu popłynęły łzy... ale były to łzy radości. Mówiła, że tego się spodziewała. Rodzice nie sprzeciwiali się mojemu pójściu do klasztoru. Widocznie Bóg tak chce, więc my się z tego cieszymy i pragniemy, abyś ty była szczęśliwa - takie było ich stanowisko.

     I jestem szczęśliwa z tej obranej drogi. Nie jest to droga łatwa, ale warto nią kroczyć. Życie pod jednym dachem z Chrystusem wymaga dużo wysiłku i pracy nad sobą. Mam swoje słabości i upadki, jak każdy, ale mimo to, ciągle chcę iść naprzód. Chrystus daje siłę i łaski, by wszystko przezwyciężyć. Wierzę i czuję, że On mnie bardzo kocha i że mnie potrzebuje. Zawsze towarzyszą mi słowa św. Pawła: Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia. Poprzez doświadczenia, które na mnie przychodzą, działa On sam - coraz bardziej zbliżając mnie do Siebie. Za to wszystko jestem Mu ogromnie wdzięczna.

     Bardzo ważny był dla mnie moment złożenia Pierwszej Profesji Zakonnej, tym bardziej, że miało to miejsce w Roku Wielkiego Jubileuszu. Konsekracja zakonna jeszcze ściślej złączyła mnie z Chrystusem i przynagla mnie, do coraz doskonalszej miłości poprzez życie według rad ewangelicznych. Nie wyobrażam sobie innej drogi, którą miałabym kroczyć. Dzięki Ci, Boże, za powołanie.

Siostra Gracjana

 

 

     Wakacyjne miesiące w Zgromadzeniu Sióstr św. Dominika, to czas wielkich wydarzeń. Wiele sióstr w tym okresie wyrusza w odległe miejsca, by prowadzić rekolekcje dla młodzieży. Niektóre podejmują trud pielgrzymowania do stóp naszej Pani i Królowej na Jasnej Górze. Ale są też takie Siostry, które przez cały lipiec pozostają w ciszy naszego macierzystego klasztoru w Tarnobrzegu-Wielowsi przygotowując się w skupieniu do złożenia Bogu wieczystych ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. To wydarzenie jest dla każdej osoby zakonnej przeżyciem wpisującym się w jej osobę na zawsze.

     Złożenie ślubów wieczystych, poprzedza czas przygotowań. Krótki okres wakacji przypomina o poszczególnych etapach formacji, przede wszystkim dlatego, że w ciągu tych dwu miesięcy: w lipcu i sierpniu, przeżywamy w Zgromadzeniu obłóczyny, pierwszą profesję zakonną, odnowienie ślubów, wspomnianą już - profesję wieczystą, a także jubileusze życia zakonnego.

     Niech nas nie zaskakuje, nawet te Siostry, które wstępowały do zakonu pół wieku temu i obecnie świętują złoty jubileusz profesji, były również kiedyś młodymi dziewczętami, przed którymi otwierał się świat. One także odkrywały swe wielorakie możliwości, a jednak w tym wszystkim największą ich fascynacją stał się Chrystus, który złożył w ich sercu skarb - powołanie do Bożej służby. Ujęły ten skarb w swoje dłonie i przyniosły Jemu samemu w darze.

     Dziś także są osoby wzywane przez Boga, zdolne do wspaniałomyślnej odpowiedzi. Są dziewczęta, które przez kilka miesięcy przygotowywały się w postulacie do przyjęcia nie tylko dominikańskiego habitu, ale przede wszystkim do podjęcia dominikańskiego stylu życia. W sierpniu rozpoczną nowicjat, by przez rok przygotować się do złożenia Bogu pierwszych ślubów zakonnych.

     Czas między pierwszymi a wieczystymi ślubami, nazwany junioratem, służy umocnieniu więzi każdej siostry z Chrystusem, jej Oblubieńcem. Jest więc przeznaczony na formację duchową, zakonną, intelektualną. W tym okresie siostry uzupełniają lub zdobywają potrzebne wykształcenie oraz podejmują pracę apostolską - pogłębiają swoją więź ze Zgromadzeniem.

     Powołanie jest nie tylko wielkim darem, ale i tajemnicą. Każda z sióstr, niezależnie od swego wieku i przebytej już zakonnej drogi, próbuje wciąż na nowo i głębiej wchodzić w rzeczywistość Bożego powołania. Pomocne w tym są coroczne rekolekcje. Zawsze ponawiając swe zakonne śluby, a czynimy to często w ciszy swego serca, modlimy się o to, by Chrystus ze szczodrością rozdzielał dar powołań, a młodzi, by wielkodusznie ten dar przyjmowali.    (s.J.)